Wróć do Pulsu Budownictwa
Unibep: budownictwo panelowe to przyszłość
18.04.2018

Unibep: budownictwo panelowe to przyszłość

Zdobyte na rynku skandynawskim doświadczenie w budownictwie modułowym Unibep zamierza wykorzystać w Polsce rozwijając segment budownictwa panelowego. Z kolei doświadczenie na polskim rynku w budowaniu obiektów magazynowych spółka chce przełożyć na kolejne kontrakty na Wschodzie. O planach rozwoju i sytuacji w budownictwie rozmawiamy z Leszkiem Gołąbieckim, prezesem zarządu Unibep.
Autorem artykułu jest:Michał Oksiński
Zdobyte na rynku skandynawskim doświadczenie w budownictwie modułowym Unibep zamierza wykorzystać w Polsce rozwijając segment budownictwa panelowego. Z kolei doświadczenie na polskim rynku w budowaniu obiektów magazynowych spółka chce przełożyć na kolejne kontrakty na Wschodzie. O planach rozwoju i sytuacji w budownictwie rozmawiamy z Leszkiem Gołąbieckim, prezesem zarządu Unibep.
**Leszek Gołąbiecki, prezes zarządu spółki Unibep
**
Michał Oksiński, Kompas Inwestycji: Zysk Grupy Unibep za 2017 rok został pomniejszony o 17 mln zł, kwotę roszczeń w związku z przegranymi procesami w Norwegii. To dla spółki pouczające doświadczenie?
Leszek Gołąbiecki, prezes Unibepu: Na rynek norweski dostarczamy nasze moduły, z których realizujemy budynki wielorodzinne. Spory sądowe dotyczą inwestycji prowadzonych w latach 2012-2013. Z całej sytuacji wyciągnęliśmy wnioski już dawno. Trzeba to uczciwie powiedzieć, głównym powodem były popełnione przez nas błędy realizacyjne. Przywiązywaliśmy zbyt małą wagę do nadzoru jakości naszych produktów, które następnie trafiały na budowy na rynku w Norwegii. Sytuację skomplikowało również to, że trafiliśmy na niedoświadczonego dewelopera, który zrzucił na nas całą odpowiedzialność za projekt. Od tego czasu kładziemy duży nacisk na jakość. Trzeba również dodać, że na rynku norweskim wymagania pod względem akustyki i termiki budynków są bardzo wyśrubowane. Nie mamy kłopotu ze spełnieniem tych kryteriów, co więcej, możemy się pochwalić realizacją w Norwegii pierwszego budynku pasywnego, a taki projekt musi spełnić bardzo wysokie wymogi. Z drugiej strony cała sytuacja przyniosła też doświadczenie, że w sprawach spornych warto przede wszystkim porozumieć się z inwestorem, ponieważ koszty sądowe są bardzo wysokie.
Czy to, że sprawa skończyła się w sądzie wpłynęło na zahamowanie Unihouse na rynku skandynawskim?
To nie miało żadnego wpływu na nasz rozwój. Deweloperzy zeznawali na naszą korzyść, z ich relacji wynikało, że jesteśmy firmą wiarygodną, a nasze realizacje mają wysoką jakość. Mamy natomiast poczucie, że polskie firmy są przez sądownictwo norweskie traktowane inaczej niż miejscowe.
Spółka widzi duże perspektywy w budownictwie przemysłowym. Czy Unibep bierze pod uwagę akwizycję, tak jak to zrobił Erbud na rynku niemieckim, przejmując dostawcę usług dla przemysłu?
Skupiamy się głównie na rynku polskim i tutaj rozwijamy nasze kompetencje, chcemy być w stosunku do innych firm konkurencyjni pod względem technicznym. W związku z tym, że coraz częściej realizujemy projekty w formule „zaprojektuj i buduj”, rozwijamy nasze biuro techniczne.
Spółka realizuje pierwszy projekt magazynowy na Białorusi i ma apetyt na więcej. Równie perspektywicznie jest na polskim rynku?
Przymierzaliśmy się, aby w Polsce mocno wejść na rynek centrów logistycznych, ale to specyficzna branża. Konkurencja jest duża, niektóre firmy wyspecjalizowały się w realizacji tego typu obiektów. Zdobyte wcześniej doświadczenia przenosimy na rynek białoruski, ponieważ tam dostrzegamy swoją przewagę, którą chcemy wykorzystać.
Mówi się, że Polacy nie są gotowi na budownictwo modułowe, nadal kojarzone jako tanie i nie najlepszej jakości. Z drugiej jednak strony duże firmy, takie jak PHN, deklarują zainteresowanie tym segmentem.
Przyszłością w Polsce będzie nie tyle budownictwo modułowe, co panelowe. Różnica polega na niższym stopniu prefabrykowania. Moduł dostarczany przez nas na rynek szwedzki jest w środku wykończony, ma podwójne ściany i podwójne stropy, to wiąże się z dodatkowym kosztem. W systemie panelowym przygotowujemy gotowe stropy, ściany z oknami i elewacją. W porównaniu z budownictwem tradycyjnym już mamy konkurencyjną ofertę. Jesteśmy obecnie na końcowym etapie przygotowania produktu ekonomicznego, będziemy go proponować raczej nie deweloperom, ale instytucjom.
Te plany wpisują się w realizację Narodowego Programu Mieszkaniowego?
Zamysł nie był taki, aby przygotować produkt akurat pod ten program, ale nie wykluczam, że może się tak zdarzyć. W tym momencie widzimy duże zapotrzebowanie na mieszkania przyzakładowe. Wielu inwestorów wchodzi do Polski i buduje swoje zakłady w strefach ekonomicznych, przy braku miejscowej siły roboczej muszą ściągnąć pracowników, dla których potrzebują szybko wybudowanych, niedrogich mieszkań.
Wszystko zatem wskazuje na to, że doświadczenie zdobyte na rynku skandynawskim okaże się pomocne w Polsce.
Taki jest plan.
Sytuacja w generalnym wykonawstwie zaczyna się stabilizować?
Wszyscy generalni wykonawcy podczas ofertowania biorą pod uwagę wzrost kosztów. Aktualnie wyceny odzwierciedlają zmiany i uwzględniają realia obecnego rynku. Oferty przewyższają znacznie budżety zamawiających, zwłaszcza w przypadku inwestycji publicznych.
Rynek już się otrząsnął po wzroście cen?
W mojej opinii sytuacja cenowa powinna się już stabilizować, być może przed nami lekki wzrost, ale nie będzie on już tak szokujący, jak w roku 2017. Oczywiście niektóre branże będą próbowały nadal windować ceny, również dostawcy materiałów będą chcieli odbić się po tej zapaści. Należy spodziewać się mniejszej liczby oddawanych mieszkań, ponieważ wielu deweloperom, zwłaszcza w segmencie ekonomicznym, ceny realizacji się nie spinają. Chyba, że znacznie wzrosną ceny samych mieszkań, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Dotychczasowy wzrost cen lokali jest zauważalny, z całą pewnością nie rekompensuje podwyżki kosztów budowy, czy zakupu działek, w szczególności na rynku warszawskim.
Wróć do Pulsu Budownictwa
Udostępnij artykuł: