Wróć do Pulsu Budownictwa
Na warszawskim rynku może zabraknąć mieszkań
19.12.2017

Na warszawskim rynku może zabraknąć mieszkań

Popyt na mieszkania wWarszawie jest tak duży, że wtym roku ma paść kolejny sprzedażowy rekord. Pod względem podaży nowych lokali sytuacja staje się coraz trudniejsza, więc jest ryzyko, że mieszkań zacznie brakować – ocenia prezes Dom Development. Fakt ten wpołączeniu ze wzrostem kosztów budowy ibrakiem siły roboczej wbudownictwie może się przełożyć na odczuwalny wzrost cen wperspektywie nadchodzących kwartałów.
Autorem artykułu jest:Michał Oksiński
Popyt na mieszkania wWarszawie jest tak duży, że wtym roku ma paść kolejny sprzedażowy rekord. Pod względem podaży nowych lokali sytuacja staje się coraz trudniejsza, więc jest ryzyko, że mieszkań zacznie brakować – ocenia prezes Dom Development. Fakt ten wpołączeniu ze wzrostem kosztów budowy ibrakiem siły roboczej wbudownictwie może się przełożyć na odczuwalny wzrost cen wperspektywie nadchodzących kwartałów.
–Rynek warszawski rozwija się znakomicie. Szacuje się, że łącznie w2017 roku nabywców znajdzie prawie 28 tys. mieszkań. To rekordowy wynik, który oznacza podwojenie skali inwestycji wciągu czterech lat. Pod względem popytu jest znakomicie, natomiast pod względem podaży – najprawdopodobniej mieszkań zacznie brakować–mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Szanajca, prezes zarządu Dom Development. Jak podkreśla, wWarszawie coraz trudniej wprowadzać na rynek nowe projekty. –Bardzo trudno uzyskać pozwolenie na budowę, warunki planistyczne są trudne inie wiadomo, czy tak duży popyt zostanie zaspokojony przezwystarczającą podaż –zaznacza Szanajca.
Na wysoki popyt – zarówno wstolicy, jak iw całym kraju – złożyło się kilka czynników. Historycznie niskie stopy procentowe przekładają się na oprocentowanie iniską rentowność lokat bankowych. To wpołączeniu zniepewnością co do innych form inwestowania spowodowało, że wielu Polaków zdecydowało się ulokować kapitał wnieruchomościach. Rynek napędzał też rządowy program Mieszkanie dlaMłodych, który wprzyszłym roku zostanie wygaszony – co sprawiło, że część nabywców przestała odkładać decyzję ozakupie mieszkania, chcąc skorzystać jeszcze zrządowych dopłat wramach MdM. Na to nakładają się jeszcze korzystne wskaźniki makroekonomiczne. –Mamy niskie stopy procentowe, które według deklaracji NBP niepowinny się zmienić w2018 roku. Mamy wzrost płac, który sięga prawie 7 proc. rocznie przy niskiej inflacji. Mamy wreszcie naturalny popyt inwestycyjny – wiele osób po prostu przekonało się do długotrwałej inwestycji wnieruchomości, zwłaszcza wmieszkania. Widać, że ten trend ma cechy trwałe–mówi Jarosław Szanajca.
Według danych Narodowego Banku Polskiego na koniec ubiegłego roku średnia cena mieszkania zrynku pierwotnego wWarszawie wynosiła 7,7 tys. zł za metr kwadratowy. Warszawa jest jednak największym, najdroższym inajbardziej zróżnicowanym rynkiem wPolsce – ceny zaczynają się już od około 5 tys. zł za metr kwadratowy wsegmencie popularnym wperyferyjnych dzielnicach, a kończy nawet na 20–30 tys. zł na metr kwadratowy wprzypadku prestiżowych inwestycji zlokalizowanych wsamym centrum.
W ciągu trzech ostatnich lat te stawki podlegały tylko niewielkim wahaniom, co potwierdza raport Amron – SARFiN za III kwartał 2017 roku, zktórego wynika, że wtym okresie średnia cena transakcyjna za 1 mkw. wzrosła o1,8 proc. (83 zł). Jednak prezes Dom Development ocenia, że jeżeli na warszawskim rynku popyt zacznie znacząco przewyższać podaż – można się spodziewać odczuwalnego wzrostu cen.
– W ciągu najbliższego roku prawdopodobnie będziemy mieć równie niskie stopy procentowe, zamożność potencjalnych klientów cały czas rośnie, chęć do kupowania jest bardzo duża. Jeżeli taka sytuacja się utrzyma, a podaż niebędzie za tym nadążać, ceny mogą dość istotnie wzrosnąć. Tym bardziej że mocno rosną koszty budowy–mówi Jarosław Szanajca.
Wzrosty kosztów budowy wynikają zpodwyżek cen materiałów iprzede wszystkim – spadku dostępności siły roboczej. W tej chwili przy historycznie niskim bezrobociu (6,6 proc. na koniec października wg GUS) rynkiem pracy rządzą pracownicy. Natomiast budownictwo jest wczołówce branż, które mają największe kłopoty zpozyskaniem siły roboczej. – Wzrost kosztów materiałów zazwyczaj hamuje szybciej, natomiast mamy do czynienia ze strukturalnym brakiem siły roboczej na rynku. Nie wiadomo, jak długo to potrwa ani jaki wzrost cen jeszcze wygeneruje–mówi Jarosław Szanajca.
Na warszawskim rynku preferencje nabywców są raczej stabilne. Jak wynika zdanych Amron, najpopularniejsze są mieszkania ometrażu 40–60 mkw., które odpowiadają za około 40 proc. rynku. Popularne są też trzypokojowe lokale wprzedziale 60–90 mkw., natomiast kawalerki inajmniejsze mieszkania, których metraż nieprzekracza 40 mkw., odpowiadają za około jedną piątą rynku. Prezes Dom Development prognozuje, że ewentualny wzrost cen będzie najmniej odczuwalny właśnie dlanabywców popularnych mieszkań ze średniego segmentu.
–Segment popularny jest utrzymywany wryzach zdolnością kredytową nabywców, czyli po prostu fizycznymi możliwościami tych, których stać albo niestać na mieszkania popularne. Ruchy cenowe zazwyczaj zaczynają się wsegmentach wyższych. Mieszkania opodwyższonym standardzie, które my głównie produkujemy ioferujemy, zazwyczaj cenowo rosną szybciej iznaczniej–mówi prezes zarządu Dom Development.
W III kwartale 2017 roku spółka wypracowała rekordowy dotychczas wynik 1 081 sprzedanych lokali, odnotowując 53-proc. wzrost rdr. Takie wyniki deweloper osiągnął przy kilkuprocentowym wzroście cen wporównaniu do roku poprzedniego. Łączna sprzedaż wpierwszych trzech kwartałach tego rokuwyniosła 2 926 lokali, co oznacza wzrost o45 proc. rdr.
Źródło: agencja informacyjna Newseria Biznes
Wróć do Pulsu Budownictwa
Udostępnij artykuł: